W ostatni weekend stycznia 2025 r. zostałem zaproszony do Wrocławia, aby sfotografować jedno z największych wydarzeń tanecznej sceny swingowej w Polsce, czyli urodzin tamtejszej szkoły.
Dla tych, co nie wiedzą, imprezy swingowe tworzone są przede wszystkim dla tańczenia. Za dnia odbywają się warsztaty, a wieczorami do późnej nocy (lub poranka) się przede wszystkim tańczy. Co jakiś czas tańce są przerywane w celach konkursowych lub pokazowych, ale w przeciwieństwie do innych tańców, tutaj konkursy nie mają ani pierwszego, ani drugiego miejsca na podium ważności.
Dlatego też festiwale swingowe są tak wdzięczne do fotografowania. W pełni improwizowanym tańcu jakim jest lindy hop, łatwo o wyrażanie ekspresji i emocji, a pole do tańczenia „po swojemu” ma bardzo szerokie granice.
I nie zapominajmy o muzyce jazzowej! Na tym wydarzeniu miałem ochotę poeksperymentować i część zdjęć wykonałem na długich czasach naświetlenia. Od kiedy pamiętam miałem dysonans widząc zdjęcia artystów, którzy tworzą muzykę bardzo żywiołową, a jednocześnie w obrazku pozostają nieruchomi. Wymyśliłem więc sobie (choć nie jest to pomysł ani mój, ani szczególnie oryginalny), że pozostawiając muzyków w poruszeniu, oddam bardziej ducha rzeczywistości.
Poniżej wybrane zdjęcia:
całość znajduje się w albumach Lindy Szau na facebooku: TU i TU